czwartek, 21 września 2017

Autor "Ostatniego Mohikanina" o Wodospadach Glenn

"Wodospad Glenn znajduje się na rzece Hudson o  jakieś czterdzieści-pięćdziesiąt mil od początku jej ujścia, czyli miejsca, gdzie rzeka staje się żeglowna dla szalup. Zwiadowca dosyć wiernie opisał ten nieduży, ale malowniczy  i wart obejrzenia wodospad. Z czasem jednak podporządkowanie wód potrzebom życia cywilizowanego dotkliwie go oszpeciło. Każdy podróżnik dobrze zna  skalistą wysepkę i dwie pieczary, dzisiaj bowiem wspiera się na niej filar mostu przerzuconego przez rzekę tuż nad wodospadem. Na usprawiedliwienie upodobań Sokolego Oka należy przypomnieć, że ludzie zawsze najwyżej cenią to,  co przynosi najmniej korzyści.  Lasy i piękne okolice, które w starych krajach ochrania się  nieraz nakładem wielkich kosztów, w Nowym Kraju wyniszcza się właśnie - jak to się mówi -  w imię "cywilizacji." 

 

Współczesny obraz Wodospadów Glenn na rzece Hudson, Stan Nowy Jork

Ten cytat znajduje się w przypisie książki "Ostatni Mohikanin" James'a Fenimore Cooper'a i dotyczy wodospadu, za którym ukrywali się bohaterowie owej powieści przed atakami Huronów. Pamiętacie tę scenę z wodospadem z filmu "Ostatni Mohikanin?
Nie byłoby może w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie to, iż ów autor swoje spostrzeżenie umieścił w przypisie własnej książki w latach 20-tych XIX wieku. Jakąż daleko idącą świadomością, nie tylko ekologiczną, odznaczał się ten dziewietnastowieczny pisarz.

Ten przypis przeczytałem tego samego dnia, kiedy rano podczas śniadania przyszła mi do głowy następująca refleksja: cywilizacja, nauka, wynalazki - to wszystko jest osiągnięciem pracy, poszukiwań i badań wielu pokoleń ludzi. Jesteśmy jako ludzie dumni z tych osiągnięć. Wiele wynalazków rzeczywiście okazało się bardzo potrzebne. Lecz ten dorobek jest okupiony zniszczeniami w dziełach natury, działach które poprzedziło nie kilkanaście, czy nawet kilkadziesiąt pokoleń wynalazców, ale miliony lat ewolucji! 
I ten dorobek jest niszczony często w imię bardzo wątpliwych korzyści.

Tomasz Nakonieczny

sobota, 2 września 2017

Przepowiednia o Tęczowych Wojownikach



Czy starożytne przepowiednie rdzennych Amerykanów się spełnią?

„Pewnego dnia ... nadejdzie czas, kiedy ziemia zostanie zniszczona i zanieczyszczona. Zniszczone zostaną lasy, ptaki spadną z powietrza, wody poczernieją, ryby w strumieniach ulegną zatruciu, a drzewa przestaną istnieć, ludzkość jaką znamy, przestanie istnieć.”

Tymi słowami zaczyna się Tęczowa Przepowiednia przekazana przez kobietę z kanadyjskiego plemienia Indian Cree ponad sto lat temu. Cree należą do jednej z największych grup pierwszych narodów Ameryki Północnej. Obecnie istnieje 135 grup Cree żyjących w Kanadzie w liczbie blisko 200 tys. osób.

Tęczowa Przepowiednia, jak wiadomo, odnosi się do opiekunów legend, rytuałów i innych mitów, które będą potrzebne, gdy nadejdzie czas, aby przywrócić zdrowie na Ziemi. Uważa się, że te legendarne istoty powrócą w dniu przebudzenia, kiedy wszyscy ludzie zjednoczą się i stworzą nowy świat sprawiedliwości, pokoju i wolności i zostaną nazwani „Wojownikami Tęczy”. Na nowo odczytają utracone wartości i starą wiedzę pokazując, jak osiągnąć mądrość i głębsze postrzeganie oraz jak jedność, harmonia i miłość są jedyną drogą wiodącą na przód.






Przywódcami zostaną ci, których działania mówią najgłośniej

Odwołanie się do tęczy odnosi się do różnych kolorów skóry żyjących ludzi.

„Na początku tego cyklu czasu, bardzo dawno temu Wielki Duch zstąpił przybierając widzialną postać i zebrał ludzi z całej ziemi na wyspie, która obecnie, jak powiadają, znajduje się już pod wodą i tak rzekł ludzkim istotom: ”Wyślę was w cztery strony świata i z czasem przemienię was w cztery kolory, ale teraz dam wam kilka nauk, które nazwiecie Pierwotnymi Naukami i kiedy ponownie spotkacie się razem, podzielicie się nimi, abyście mogli żyć i mieć pokój na ziemi, a nastanie wielka cywilizacja.”
Przepowiednia przekazana przez Lee Brown z plemienia Salish podczas Kontynentalnej Rady Tubylczej na Alasce w 1986 r.

Szczególnie interesująca część proroctwa odnosi się do wyboru liderów. Zgodnie z przepowiednią, liderem nie będzie ten, kto przemawia najgłośniej, szczyci się sukcesami lub ma poparcie elit. Liderami będą ci, których czyny mówią najgłośniej, ci, którzy wykazali się mądrością i odwagą i udowodnili, że działają dla dobra wszystkich. Czy nie tak powinno być?





Tęczowa Przepowiednia u różnych narodów

Tęcza zawsze miała szczególne znaczenie wśród wielu rdzennych amerykańskich narodów. Związana jest z Duchem (Najwyższy Bóg, Stwórca) we wszystkich rzeczach. Oprócz przepowiedni Indian Cree jest wiele przepowiedni z plemion Hopi, Zuni i Cherokee odnoszących się do wojowników tęczy.

„Nadejdzie dzień, w którym ludzie wszystkich ras, kolorów i wyznań odłożą  wzajemne różnice na bok.

Spotkają się razem w miłości, łącząc ręce i jednocząc się by uzdrowić Ziemię i wszystkie Jej dzieci.

Będą przemieszczać się po Ziemi jak wielka Wirująca Tęcza, przynosząc pokój, zrozumienie i uzdrowienie wszędzie tam, gdzie dotrą. Wiele istot, które uznano za wymarłe lub mityczne przebudzą się w tym czasie. Wielkie drzewa, które zginęły, wrócą niemal w ciągu nocy. Wszystkie żywe rzeczy będą się rozwijać, pobierając pożywienie z piersi Matki Ziemi.”

„Wielcy Nauczyciele duchowi, którzy chodzili po Ziemię i nauczali podstaw prawdy Wirującej Tęczy, powrócą i będą ponownie chodzić pośród nas, dzieląc się ze wszystkimi swoją mocą i zrozumieniem. Nauczymy się widzieć i słuchać w sposób święty. Mężczyźni i kobiety będą równi w sposób, w jaki Stwórca zamierzał, aby byli. Wszystkie dzieci będą bezpieczne gdziekolwiek zechcą pójść. Ludzie starzy będą szanowani i cenieni za swój wkład w życie. Ich mądrość będzie poszukiwana. Cała ludzka rasa będzie nazywana "Ludem" i na zawsze znikną wojny, choroby i głód.”
Przepowiednia Indian Nawajo o Wirującej Tęczy


„W czasie Siódmego Ognia pojawią się Nowi Ludzie. Ponownie skierują swoje kroki, aby znaleźć mądrość, która została odłożona obok dawno temu. Ich kroki zabiorą ich do starszych, których poproszą o przewodnictwo w ich w podróży. Jeśli Nowi Ludzie pozostaną silni w ich poszukiwaniu, święty bęben znowu wyda głos. Nastąpi przebudzenie ludzi, a święty ogień znów zapłonie. W tym czasie biała rasa dostanie wybór między dwoma drogami. Jedna droga jest drogą chciwości i technologii pozbawiona mądrości i szacunku dla życia. Ta droga oznacza pęd do zniszczenia. Druga droga to duchowość. Jest to wolniejsza droga, która obejmuje szacunek dla wszystkich żyjących rzeczy. Jeśli wybierzemy drogę duchową, możemy rozpalić kolejny Ósmy Ogień i rozpocząć wydłużony okres pokoju i zdrowego wzrostu.”
Dziadek William Commanda, Krąg Przepowiedni Wszystkich Narodów Siedmiu Ognisk Anishnabe, na podstawie zapisu ze starożytnego Pasa Wampum

Początek Nowej Ery pokoju i dobrobytu

Odniesienia do nowej Ery lub Złotego Wieku, charakteryzujące się harmonią, stabilnością i dobrobytem, nie należą wyłącznie do rdzennych Amerykanów. Można je znaleźć w mitach i legendach z całego świata. Znane są np. jako Chryson Genos z greckiej mitologii, Satya yuga w kulturze wedyjskiej i hinduskiej, czy jako gullaldr w mitologii nordyckiej. Jednym z aspektów, który jest powszechny wśród wielu legend Złotej Ery jest powrót istot lub bogów, które pomogą w odbudowie Ziemi.
W klasycznej mitologii greckiej złotemu wiekowi przewodził czołowy Tytan Cronos. W niektórych wersjach mitu panowała również Astraea. Mieszkała z mężczyznami do końca Srebrnego Wieku, ale w Epoce Brązu, kiedy mężczyźni stali się brutalni i chciwi, uciekła do gwiazd, gdzie pojawiła się jako Gwiazdozbiór Panny, trzymając wagę Sprawiedliwości.

Niezależnie od tego, czy te proroctwa są prawdziwe, czy nie, wiele z tego, o czym mówiono - epoka chciwości i przemocy - jest rzeczywistością na całym świecie. Korupcja, chciwość, ubóstwo, konsumpcjonizm, potęga nielicznych i niesprawiedliwość stanowią przeważającą cechę naszej cywilizacji w połączeniu z ogromnym postępem technicznym, które stało się narzędziem masowego zniszczenia i narzędziem do podtrzymywania oporu. Czy istoty z przeszłości będą ingerować, czy nie, jedno jest pewne, takie życie nie może wiecznie trwać.

John Black


niedziela, 6 sierpnia 2017

O zdrowiu i chorobie według Sun Bear - indiańskiego uzdrowiciela z plemienia Czirokezów

Sun Bear należy do plemienia Czirokezów, ludu wywodzącego się z południowych Apallachów, który sam siebie nazywał "Ludźmi Zasad", bo żyją według zasad danych im przez Stwórcę.






Według Sun Bear'a, człowieka reprezentującego wielowiekową mądrość swojego plemienia, należy żyć w harmonii ze sobą, ze światem, a nawet z duchami. O to właśnie w życiu chodzi. 
Jeśli człowiek tej harmonii nie ma, to zaczyna chorować. Choroby mogą być różne. Może to być problem z ciałem, ze smutkiem, z najbliższymi.
Sun Bear uważa, że moment, kiedy człowiek przestaje być szczęśliwy, to jest to właśnie ten moment, kiedy człowiek wie, iż coś go z tej równowagi, z tej harmonii wybiło.
"My (Indianie) mówimy, że chodzi o to, żeby iść w pięknie, widzieć w pięknie, słyszeć i mówić w pięknie".
Kiedyś myślałem że wspaniała filozofia zwana "Chodzić pośród piękna" należała tylko do Indian Nawaho, jednak dowiedziałem się, że jest ona rozpowszechniona u większości indiańskich ludów Ameryki Północnej i przez wieki była dla nich sposobem na przetrwanie na rozległych, dzikich terenach. Okazuje się także, że jest to również klucz do uzdrowienia, stosowany przez wielu szamanów. Z własnego doświadczenia też wiem, że będąc na przyrodzie i uważnie ją obserwując bez oceniania, a podnosząc swoją percepcję piękna wobec naturalnego otoczenia, otwieram się na źródło tajemniczej energii, która mnie zaczyna wypełniać.

Tomasz Nakonieczny

Informacje o Sun Bear zaczerpnąłem z książki Ediego Pyrka pt. "Wszyscy jesteśmy Indianami".

środa, 14 czerwca 2017

Korzenie prawdziwej demokracji



Politycy wymachują flagą  i posyłają żołnierzy na wojnę bez żadnego prawdziwego zrozumienia i szacunku dla rzeczywistej historii i celów demokracji. Gorące tematy podczas wyborów zawsze obejmują zagadnienia kobiet, imigrację i środowisko, ale tematy te były z nami od pokoleń. Okazuje się, że Rada Irokezów dyskutowała na temat wielu podobnych problemów już prawie na 300 lat, zanim Ameryka ogłosiła swoją niepodległość w 1776 roku.  
Konfederacja Irokezów opierała się na Wielkim Prawie Pokoju, a wiele z tych pierwotnych nauk zostało zaadoptowanych i włączonych do Konstytucji Stanów Zjednoczonych, a później do ONZ.
Teraz jest dobry moment, aby rozważyć Wielkie Prawo Pokoju w świetle pilnych kwestii naszego dnia.


„System Irokezów wyrażony w ich konstytucji pod nazwą "Wielkie Prawo Pokoju" opierał się na założeniach obcych wobec ówczesnych monarchii Europejskich: uważał przywódców za sługi ludu, a nie swoich mistrzów i przewidywał możliwość  odsuwania ich od władzy za błędne zachowania. Irokeskie prawa i zwyczaje podtrzymały wolność wypowiedzi w sprawach politycznych i religijnych, a także zabraniały nielegalnego wejścia do domów. Gwarantowały polityczne uczestnictwo kobiet i stosunkowo sprawiedliwy podział bogactwa.”
– Bruce Johansen, Forgotten Founders
 

Rozszerzenie wolności i udziału politycznego kobiet, które nominowały męskich przywódców, było również ważną częścią Wielkiego Prawa Pokoju od 1400 roku. Tymczasem, w tym samym stuleciu, w którym ustanowiono na północnym wschodzie Ameryki Pn Wielkie Prawo Pokoju Haudenosaunnee (Irokezów), Krzysztof Kolumb przybył jako imigrant do Nowego Świata. Dzisiaj wielu ludzi woli nazywać Dzień Kolumba „Dniem Rdzennych Amerykanów”, aby uhonorować wielu tysięcy tubylców, którzy żyli w Ameryce, zanim została „odkryta”.



 
Zebranie Rady Haudenosaunee



Papież Mikołaj VI wydał Bullę Papieską, która dawała chrześcijańskim odkrywcom „prawo” do roszczeń o ziemie nie zamieszkałe przez chrześcijan, aby je legalnie „odkrywać” i eksploatować. Stwierdzała również, że „Poganie” mogą być nawracani, zniewalani lub zabijani, podczas gdy ziemia i łupy będą należeć do katolickich monarchów w Europie.

Wielu ludzi twierdzi obecnie, że Ameryka została zbudowana na "chrześcijańskich wartościach", choć historia pokazuje, że warunki „odkryć” Kolumba i konkwistadorów były dalekie od zasad miłości i przebaczenia nauczanych przez Chrystusa i zapisanych w Nowym Testamencie.
Obecnie Stany Zjednoczone wydają dziesięć razy więcej pieniędzy na wojsko i wojnę niż na opiekę zdrowotną, mieszkalnictwo i edukację. Są również jednym z największych światowych producentów i eksporterów broni do krajów z całego świata. To nie tylko amerykański problem, ale kwestia globalna, ponieważ polityka zagraniczna ma wpływ na lobbystów broni. Słyszymy czasem, że niektórzy ludzie skarżą się na podatki idące na opiekę zdrowotną, mieszkalnictwo i edukację, jakby w USA był socjalizm, ale nigdy nie słyszeliśmy o wojnie jako typowej działce socjalizmu.

Niezależnie od tego, jak oddaliliśmy się od podstaw demokracji, musimy zwrócić nasze oczy na szlachetną obietnicę wolności i pokoju. Co zatem możemy zrobić, aby powrócić do korzeni?



 
Tancerz Jerry Hunter z Terytorium Mohawków Kahnawake ( Fot.Alonso Bovini)




„Artykuł 24 Wielkiej Ustawy o Pokoju stwierdzał: Wodzowie Ligi Sześciu Narodów będą mentorami ludu przez cały czas.  ... będą dowodem przeciwko gniewu, atakom i krytykom. Ich serca będą pełne pokoju i dobrej woli, a ich umysły wypełni tęsknota za dobrem ludu Ligi Irokezów. Z nieskończoną cierpliwością wykonywać będą swój obowiązek. Ich twardość będzie się hartować delikatnością wobec swoich ludzi. Ni gniew, ni złość nie zamieszkają w ich umysłach, a wszystkie ich słowa i czyny będą cechowały się spokojną rozwagą."

– Akwesasne Notes, 1977



Wyraźnie widać, że Ben Franklin i ojcowie założyciele USA głęboko szanowali te rdzenne nauki, które odzwierciedlały nauki chrześcijańskie.
 Jakiż byłby dzisiaj świat, gdyby polityka zagraniczna USA opierała się na takim szacunku, honorze i metodach kierowania państwem?

"W indiańskim charakterze mieszkał silny indywidualizm, który odrzucał ujarzmienie. Mieszkał także  komunalizm, który stawiał wyżej dobrobyt całej rodziny, plemienia lub narodu ponad jednostkę. Ameryka jest ziemią jednostek i tak powinno być, ale nie kosztem całej rodziny, plemienia, narodu czy planety.”
- Bruce Johansen, Forgotten Founders

 
Długi dom Irokezów (Fot. .Alonso Bovini)



Jesteśmy częścią globalnej społeczności. Widzimy skutki nieudanej polityki powodujące poważne cierpienia ludzi na całym świecie. Nasze zanieczyszczone powietrze i woda przepływają przez granice narodowe bez skrępowania, a złe praktyki bankowe wstrząsają fundamentem gospodarki światowej. Czy możemy spojrzeć na naszą planetę z szacunkiem dla przeszłości, jednocześnie włączając pokój jako możliwy do osiągnięcia cel naszej przyszłości? Prawdziwe ideały wolności obejmują również odpowiedzialność wobec większej społeczności – lokalnej, krajowej i międzynarodowej. Społeczna, środowiskowa i gospodarcza odpowiedzialność za całość byłaby wyrazem wartości etycznych niezależnie od konkretnej religii, korporacji lub państwa narodowego, które uważa się za cnotliwe.



Pasma tubylczej mądrości pozostały jeszcze w obu Amerykach i są nadal silne. Czy świat jest gotowy wziąć w objęcia rdzenną mądrość? Stawianie zdrowia całości ponad jednostką oraz dbanie o nasze środowisko są prawdziwymi wartościami wywodzącymi się od rdzennych kultur. To są te wartości, które warto zdecydowanie naśladować.

Niedoinformowane społeczeństwo z pewnością upadnie. Istnieje coraz większy ruch ludzi, którzy poświęcają się tworzeniu pokoju od wewnątrz i wyprowadzaniu go na świat.

Bywa, że jesteśmy wezwani, aby powrócić do korzeni. Teraz jest ten czas!
Obyśmy się nauczyli obejmować nasze różnorodne historie jako  wiele strumieni płynących do jednego oceanu.





Tłumaczenie: Tomasz Nakonieczny

 



Irokezi (nazwa własna: Haudenosaunee) – liga plemion (Mohawków, Oneidów, Onandagów, Kajugów i Seneków, a od września 1722 także Tuskarorów a nieco później 6 plemion kanadyjskich Wyandotów) Indian Ameryki Północnej zamieszkujących tereny na wschód od Wielkich Jezior i na południe od Rzeki św. Wawrzyńca, czyli północną część stanów Nowy Jork, Pensylwanii i Maine, niemal cały stan Vermont oraz południowe obszary kanadyjskich prowincji Quebec i Ontario. Irokezi posługują się językami irokeskimi należącymi do fyli makrosiouańskiej. (Za Wikipedia)





















czwartek, 11 maja 2017

Osiem faktów dowodzących skuteczności ochrony przyrody przez ludy plemienne




Zajmująca się ochroną praw ludności rdzennej organizacja Survival International ujawnia kilka cech czyniących społeczności tubylcze najlepszymi strażnikami przyrody.
Oto one:

1. Pigmeje Baka z Afryki posiadają aż 15 słów, których używają do nazywania słoni
Baka wiedzą bardzo dużo o słoniach. W swoim języku mają różne nazwy tych zwierząt w zależności od ich wieku, płci i temperamentu.
Badania pokazały, że na wielu terenach w dużej liczbie ludzie Baka potrafią zamieszkiwać w pobliżu zagrożonych zwierząt nie szkodząc im. Jeden z przedstawicieli Baka powiedział: „Wiemy doskonale kiedy i gdzie kłusownicy przebywają w lesie, ale nikt nas nie chce słuchać”. Niektóre organizacje ekologiczne zamiast rozwiązywać przyczyny dewastacji przyrody na tych terenach realizują takie projekty środowiskowe, które wystawiają ludzi Baka na prześladowania, bicie, a nawet tortury i śmierć tylko dlatego, bo nie pasują do tych programów środowiskowych – ludzie nie mają prawa przebywać na terenach chronionych, bo z pewnością będą kłusować na chronionych zwierzętach. Taka jest logika tych organizacji.

 
Pigmeje Baka (Źródło:http://myafricantribe.weebly.com/)




2. Indianie Kogi pomagają w odbudowie zdegradowanych obszarów
Indianie Kogi z kolumbijskich gór Sierra Nevada de Santa Marta z pomocą małej organizacji ekologicznej nabyli w 2012 r. niewielki kawałek ziemi tradycyjnie należący do ich przodków.
Od tamtej pory obserwuje się powrót roślinności do miejsc, gdzie została uprzednio zniszczona, poprawę czystości wody, a wcześniej zawalone śmieciami jeziora teraz stają się cudownymi, wypełnionymi słodką wodą lagunami.


 
Starszyzna Indian Kogi (Źródło: citydirectorysite)




3. Lud Baiga wokół tylko jednej wioski odtworzył ponad 600 akrów zniszczonego lasu
Członkowie plemienia Baiga z wioski Dhaba w środkowych Indiach zaczęli się bardzo martwić tym, że lokalne służby leśne wycinają zbyt dużo drzew, rzekomo aby powstrzymać rozprzestrzenianie się szkodników. Baiga zaczęli więc protesty, a nawet fizycznie interweniowć stając pomiędzy pracownikami leśnymi, a drzewami, aby je chronić.
Ich protest zakończył się sukcesem, a kilka gatunków drzew, jak char, mahuli i bambus odrodziły się wokół wioski. Ludzie z tego plemienia sami też posadzili sporo drzew.

4. Szamani z indiańskiego plemienia Tukano ustalają kwoty myśliwskie ustalające, ile zwierząt współplemieńcy mogą upolować
W pewnym poważnym badaniu antropologicznym zanotowano, że szamani Tukano z Kolumbii przyjęli aktywną rolę w kontrolowaniu aktywności łowieckiej swojego plemienia.
Liczą, ile zwierząt jest zabijane i zabraniają polowań na pewnych obszarach, na których według nich populacja zwierząt łownych znacząco się obniżyła.

5. Plemię Soliga z Indii kontroluje gatunki inwazyjne poprzez selektywne użycie ognia
Soliga wzniecali niewielkie pożary, aby pozyskać fragment ziemi pod zrównoważone rolnictwo. Od czasu, kiedy w imię ochrony przyrody praktyki te zostały zakazane, lokalne ekosystemy zaczęły ubożeć na skutek rozprzestrzeniania się inwazyjnego gatunku rośliny zwanej lantana, która zaczęła dominować. Jeden z członków plemienia przyznał, że: „Służby Leśne nie posiadają wiedzy o ochronie lasu. Myśmy go skutecznie chronili od wielu lat. Oni w ogóle nie mają pojęcia, jak chronić nasz las.”


6. Amazońskie plemię Awá nie poluje na pewne gatunki zwierząt, aby zachować równowagę w ekosystemie
Brazylijscy Indianie Awá żyją ze zbieractwa i łowiectwa w północnowschodniej Amazonii. Jednak istnieje w tym plemieniu tabu, które powstrzymuje ich przed zabijaniem niektórych gatunków zwierząt, m.in. na zagrożonych wyginięciem harpii wielkich, a także kolibrów i kapibar. Indianie Awá posiadają bardzo głębokie zrozumienie swojego środowiska naturalnego oraz swojego w nim miejsca.
 

7. Terytoria plemienne to najskuteczniejsze bariery przed deforestacją Amazońskich Lasów Deszczowych
Popatrz na to zdjęcie satelitarne oraz na to i jeszcze na to. Wszystkie pokazują terytoria indiańskie w brazylijskiej Amazonii – istne zielone wyspy otoczone wylesieniami. Sprawa jest tu bardzo prosta – kiedy chronimy prawa ludów tubylczych, chronimy lasy deszczowe.

8. Plemię Orang Asli z Malezji dzięki tradycyjnemu ogrodnictwu tworzą habitaty zapewniające pożywienie dzikim zwierzętom
Sady owocowe ludu Orang Asli w rezerwacie dzikiej przyrody Krau w Malezji zachęcają wiele zwierząt,  w tym duże ssaki do pozostania na tym terenie. Zapewniają pożywienie, a nawet umożliwiają rozprzestrzenianie nasion, wypełniając tym samym rolę słoni i nosorożców, które niestety już zniknęły z tych terenów. Plemienne rolnictwo prowadzone na niewielką skalę często wzmacnia różnorodność biologiczną.

Jak powiedział Stephen Corry, dyrektor Survival International, ludy tubylcze potrafiły zarządzać swoim środowiskiem naturalnym od tysięcy lat, a teraz jest wręcz ogromna liczba dowodów na to, że są potrafią się nim opiekować lepiej, niż ktokolwiek inny.  – „To nie jest żaden mit „szlachetnego dzikusa”, ale fakt naukowy” – Mówi Corry. – „Jeśli chcemy pomóc przyrodzie, najwyższy czas, aby umieścić ludzi ze społeczności tubylczych na czele ruchu ekologicznego. Jeśli chcemy np. ocalić lasy deszczowe, musimy zawalczyć o zapewnienie lokalnym plemionom praw gwarantujących pozostanie lasów w ich rękach. 

Tłumaczenie i opracowanie: Tomasz Nakonieczny