czwartek, 11 maja 2017

Osiem faktów dowodzących skuteczności ochrony przyrody przez ludy plemienne




Zajmująca się ochroną praw ludności rdzennej organizacja Survival International ujawnia kilka cech czyniących społeczności tubylcze najlepszymi strażnikami przyrody.
Oto one:

1. Pigmeje Baka z Afryki posiadają aż 15 słów, których używają do nazywania słoni
Baka wiedzą bardzo dużo o słoniach. W swoim języku mają różne nazwy tych zwierząt w zależności od ich wieku, płci i temperamentu.
Badania pokazały, że na wielu terenach w dużej liczbie ludzie Baka potrafią zamieszkiwać w pobliżu zagrożonych zwierząt nie szkodząc im. Jeden z przedstawicieli Baka powiedział: „Wiemy doskonale kiedy i gdzie kłusownicy przebywają w lesie, ale nikt nas nie chce słuchać”. Niektóre organizacje ekologiczne zamiast rozwiązywać przyczyny dewastacji przyrody na tych terenach realizują takie projekty środowiskowe, które wystawiają ludzi Baka na prześladowania, bicie, a nawet tortury i śmierć tylko dlatego, bo nie pasują do tych programów środowiskowych – ludzie nie mają prawa przebywać na terenach chronionych, bo z pewnością będą kłusować na chronionych zwierzętach. Taka jest logika tych organizacji.

 
Pigmeje Baka (Źródło:http://myafricantribe.weebly.com/)




2. Indianie Kogi pomagają w odbudowie zdegradowanych obszarów
Indianie Kogi z kolumbijskich gór Sierra Nevada de Santa Marta z pomocą małej organizacji ekologicznej nabyli w 2012 r. niewielki kawałek ziemi tradycyjnie należący do ich przodków.
Od tamtej pory obserwuje się powrót roślinności do miejsc, gdzie została uprzednio zniszczona, poprawę czystości wody, a wcześniej zawalone śmieciami jeziora teraz stają się cudownymi, wypełnionymi słodką wodą lagunami.


 
Starszyzna Indian Kogi (Źródło: citydirectorysite)




3. Lud Baiga wokół tylko jednej wioski odtworzył ponad 600 akrów zniszczonego lasu
Członkowie plemienia Baiga z wioski Dhaba w środkowych Indiach zaczęli się bardzo martwić tym, że lokalne służby leśne wycinają zbyt dużo drzew, rzekomo aby powstrzymać rozprzestrzenianie się szkodników. Baiga zaczęli więc protesty, a nawet fizycznie interweniowć stając pomiędzy pracownikami leśnymi, a drzewami, aby je chronić.
Ich protest zakończył się sukcesem, a kilka gatunków drzew, jak char, mahuli i bambus odrodziły się wokół wioski. Ludzie z tego plemienia sami też posadzili sporo drzew.

4. Szamani z indiańskiego plemienia Tukano ustalają kwoty myśliwskie ustalające, ile zwierząt współplemieńcy mogą upolować
W pewnym poważnym badaniu antropologicznym zanotowano, że szamani Tukano z Kolumbii przyjęli aktywną rolę w kontrolowaniu aktywności łowieckiej swojego plemienia.
Liczą, ile zwierząt jest zabijane i zabraniają polowań na pewnych obszarach, na których według nich populacja zwierząt łownych znacząco się obniżyła.

5. Plemię Soliga z Indii kontroluje gatunki inwazyjne poprzez selektywne użycie ognia
Soliga wzniecali niewielkie pożary, aby pozyskać fragment ziemi pod zrównoważone rolnictwo. Od czasu, kiedy w imię ochrony przyrody praktyki te zostały zakazane, lokalne ekosystemy zaczęły ubożeć na skutek rozprzestrzeniania się inwazyjnego gatunku rośliny zwanej lantana, która zaczęła dominować. Jeden z członków plemienia przyznał, że: „Służby Leśne nie posiadają wiedzy o ochronie lasu. Myśmy go skutecznie chronili od wielu lat. Oni w ogóle nie mają pojęcia, jak chronić nasz las.”


6. Amazońskie plemię Awá nie poluje na pewne gatunki zwierząt, aby zachować równowagę w ekosystemie
Brazylijscy Indianie Awá żyją ze zbieractwa i łowiectwa w północnowschodniej Amazonii. Jednak istnieje w tym plemieniu tabu, które powstrzymuje ich przed zabijaniem niektórych gatunków zwierząt, m.in. na zagrożonych wyginięciem harpii wielkich, a także kolibrów i kapibar. Indianie Awá posiadają bardzo głębokie zrozumienie swojego środowiska naturalnego oraz swojego w nim miejsca.
 

7. Terytoria plemienne to najskuteczniejsze bariery przed deforestacją Amazońskich Lasów Deszczowych
Popatrz na to zdjęcie satelitarne oraz na to i jeszcze na to. Wszystkie pokazują terytoria indiańskie w brazylijskiej Amazonii – istne zielone wyspy otoczone wylesieniami. Sprawa jest tu bardzo prosta – kiedy chronimy prawa ludów tubylczych, chronimy lasy deszczowe.

8. Plemię Orang Asli z Malezji dzięki tradycyjnemu ogrodnictwu tworzą habitaty zapewniające pożywienie dzikim zwierzętom
Sady owocowe ludu Orang Asli w rezerwacie dzikiej przyrody Krau w Malezji zachęcają wiele zwierząt,  w tym duże ssaki do pozostania na tym terenie. Zapewniają pożywienie, a nawet umożliwiają rozprzestrzenianie nasion, wypełniając tym samym rolę słoni i nosorożców, które niestety już zniknęły z tych terenów. Plemienne rolnictwo prowadzone na niewielką skalę często wzmacnia różnorodność biologiczną.

Jak powiedział Stephen Corry, dyrektor Survival International, ludy tubylcze potrafiły zarządzać swoim środowiskiem naturalnym od tysięcy lat, a teraz jest wręcz ogromna liczba dowodów na to, że są potrafią się nim opiekować lepiej, niż ktokolwiek inny.  – „To nie jest żaden mit „szlachetnego dzikusa”, ale fakt naukowy” – Mówi Corry. – „Jeśli chcemy pomóc przyrodzie, najwyższy czas, aby umieścić ludzi ze społeczności tubylczych na czele ruchu ekologicznego. Jeśli chcemy np. ocalić lasy deszczowe, musimy zawalczyć o zapewnienie lokalnym plemionom praw gwarantujących pozostanie lasów w ich rękach. 

Tłumaczenie i opracowanie: Tomasz Nakonieczny






sobota, 21 stycznia 2017

Sen Świata

W Ekwadorskiej dżungli na pograniczu z Peru w liczbie około 6000 mieszkają Indianie Achuar. Las, w którym żyją, uważa się za miejsce o najwyższej różnorodności biologicznej na świecie. Na każdym hektarze lasu deszczowego w tej części Amazonii żyje wiele gatunków roślin, zwierząt i grzybów, które nie doczekały się jeszcze odkrycia i opisu przez naukę. Niewątpliwie, taki las jest drogocenną apteką zawierającą leki chyba na większość chorób, z jakimi boryka się współczesna ludzkość. Wiele z tych leków znanych jest na razie tylko tubylcom – Achuarom, Shuarom, Shipibo Konibo, Wuarani, Pirom i in.


Źródło: https://www.pachamama.org/blog/indigenous-wisdom-illuminates-the-path-to-a-sustainable-future


Indianie Achuar, oprócz głębokiego zrozumienia dla otaczającej ich przyrody, posiadają jeszcze inną unikalną umiejętność – pracują ze snami. Każdego ranka podczas specjalnej ceremonii społeczność danej wioski spotyka się i wymienia otrzymanymi wizjami sennymi.
Według Achuarów sny nie są już tylko własnością śniącego, ale całej społeczności, dla której duchy i przodkowie przez tą osobę kierują przesłanie. Wierzą, że wszystko śni swój sen, który przejawia się w świecie materialnym.*
Tak właśnie pod koniec lat 80-tych starszyzna Achuarów otrzymała przekaz o zagrożeniach dla ich tradycyjnego sposobu życia i dla życia ich lasu. Już wtedy wiedzieli od sąsiednich plemion, jak korporacje naftowe dewastują las i rzeki. W snach otrzymali także podpowiedź, jak zaradzić tej sytuacji, dlatego na początku lat 90-tych podzielili się swoją wizją z grupką ludzi ze świata Zachodu, podróżujących po ich kraju i zwrócili się do nich z apelem. Powiedzieli o „śnie Nowoczesnego Świata”, który objawia się w postaci stylu życia jego ludzi, opartego na paradygmacie konsumpcjonizmu, materializmu i nastawienia „im więcej, tym lepiej”.
Powiedzieli, że trzeba zmienić „sen Nowoczesnego Świata”, ponieważ jest destruktywny dla Ziemi, dla lasów i rzek. Należy zmienić kulturę konsumpcjonizmu na taką, która szanuje i chroni życie.
W odpowiedzi na apel grupka podróżników, a byli to John Perkins oraz małżeństwo Bill i Lynne Twist, powołali prężną organizację Pachamama Alliance, pracującą zarówno wśród Indian w Amazonii, pomagając im w rozwiązywaniu bieżących problemów, jak i wśród ludzi Nowoczesnego Świata.

Nazwa Pachamama nawiązuje do inkaskiej bogini ziemi. W języku Keczua, którym posługiwali się Inkowie, a którego wciąż używają ich potomkowie zamieszkujący pobliskie Andy, słowo Pachamama oznacza „świętą obecność Ziemi, Nieba, słońca, gwiazd, księżyca, przestrzeni i czasu”. Jest to żeńska, fizyczna manifestacja Boga (w łacinie słowo „mater-ia” ma podobną konotację – nawiązuje do pramatki).
Wpływy cywilizacji Inków były dość duże w Zachodniej Amazonii, gdzie mieszkają Achuarowie.





 Misja organizacji Pachamama Alliance to:
„Sprowadzić nasze ludzkie bytowanie do stanu zrównoważonego, zharmonizowanego z naturą, społecznie sprawiedliwego i duchowo spełnionego.”
Jak widać powyżej, misja jest zbieżna z zasadą „trzech światów”, o której mówi motto tego bloga.
Pachamama Alliance realizuje ten cel poprzez warsztaty i szkolenia, działania na rzecz ochrony praw ludów tubylczych w Ekwadorze oraz oddziaływanie na władze w Stanach Zjednoczonych. Dąży m.in. do tego, aby władze opodatkowały spalanie paliw, aby ograniczyć emisję CO2 i presję górnictwa na środowisko, szczególnie górnictwa naftowo-gazowego, które zagraża lasom deszczowym i zamieszkującym je rdzennym społecznościom.

Drugim ważnym celem jest „wyprowadzenie korporacji z Demokracji i wprowadzenie demokracji do korporacji”. Chodzi o zmniejszenie wpływu korporacji na Kongres i na prezydenta USA poprzez zmiany w konstytucji. Obecne przepisy pozwalają korporacjom finansować kampanie wyborcze na prezydenta, do Kongresu i do Senatu w Stanach. To jest jak „głosowanie pieniędzmi”. Ograniczona jest wtedy władza i wpływ obywateli na kształt polityki państwa.
Cele niełatwe, a droga długa, zwłaszcza w obecnych uwarunkowaniach politycznych, ale jak to mówią: „kropla drąży skałę”

Na warsztatach i szkoleniach, jakie przeprowadzają wolontariusze Pachamama Alliance na całym świecie, łączona jest nowoczesna wiedza o przyrodzie i społeczeństwie, a także nowoczesna technika audiowizualna z tradycyjną wiedzą rdzennych kultur, z wartościami, jakie zachowały one do naszych czasów.
Sztandarowymi warsztatami są Game Changer Intensive oraz Awakening The Dreamer Simposium.  W obu można uczestniczyć wirtualnie, przez internet, do czego gorąco zachęcam. 

Dążę do tego, aby wartości propagowane przez Pachamama Alliance, dostosowawszy do naszych kulturowych i społecznych uwarunkowań zaszczepić na gruncie polskim.Ten blog jest jednym z maleńkich kroków w tym kierunku.

Drugi człon nazwy organizacji „Alliance” po angielsku znaczy sojusz, a zatem można wchodzić współpracę z Pachamama Alliance również jako organizacja, co ma miejsce na całym świcie. Niektóre osoby, które odbyły kurs Game Changer Intensive, tworzą lokalne grupy działania, które na swój sposób na swoim podwórku pracują nad urzeczywistnieniem trzech celów: harmonia z przyrodą i środowiskiem, społeczna sprawiedliwość, duchowa pełnia. Te lokalne grupy i organizacje dzięki specjalnej stronie internetowej utrzymują kontakt z podobnymi grupami na całym świecie.

Na ten moment działam w społecznej organizacji Milinda, promującej prospołeczne i prośrodowiskowe postawy inspirowane podstawowymi wartościami zawartymi w religiach i nurtach filozoficznych, takich jak buddyzm. Współpracuję też ze Stowarzyszeniem „Pracowniana rzecz Wszystkich Istot” angażując się w działania na rzecz ochrony przyrody.

Jednak aby te działania zaczęły przynosić z czasem wymierny i trwały skutek, trzeba dotrzeć do samego korzenia kryzysu społeczno-ekologiczno-duchowego, aby tam zacząć go uzdrawiać.
Tego wyzwania podjęła się Fundacja Pachamama Alliance, a moim celem jest jej w tym dopomóc tutaj w Polsce, choć zadanie niełatwe.





Tomasz Nakonieczny

* Lynne McTaggartPole. W poszukiwaniu tajemniczej siły wszechświata”

 Źródło:


sobota, 22 października 2016

Przesłanie Wodza Avrola Spoglądającego Konia




Wódz Arvol Looking Horse (Spoglądający Koń)


Ja, Wódz Avrol Spoglądający Koń z narodów Lakota, Dakota i Nakota proszę was o zrozumienie naszej tubylczej perspektywy na to, co teraz dzieje się w Ameryce, którą zwiemy Żółwią Wyspą.
Moje słowa starają się zjednoczyć globalną społeczność dzięki przesłaniu naszych świętych ceremonii, aby połączyć się duchowo, każdy poprzez własną ścieżkę wiary w Stwórcę.

Starożytne przepowiednie przestrzegają nas przed czasami, w których obecnie żyjemy, ale też dają nam bardzo ważne wskazówki co do rozwiązań, aby odwrócić te straszne czasy.
Aby zrozumieć głębię tych przekazów musicie rozpoznać ogromne znaczenie Świętych Miejsc oraz zrozumieć powiązania wydarzeń, które się obecnie dzieją odzwierciedlając się w masakrach jakie dokonują się w innych krajach oraz w naszych Amerykach.
Uczę się o tych ważnych rzeczach od 12 roku życia, kiedy otrzymałem Zawiniątko ze Święta Fajką Białej Bizonicy oraz jej nauki. Od początków czasu nasi ludzie dążyli do ochrony Świętych Miejsc.
Te miejsca były bezczeszczone od stuleci, co doprowadziło nas obecnie do fatalnego położenia, tym razem na poziomie globalnym.

Rozejrzyjcie się wokół siebie. Nasza Matka Ziemia jest bardzo chora na skutek tych profanacji, a my jesteśmy na skraju zniszczenia jej zdolności do zapewnienia przetrwania dzieci naszych dzieci w zdrowiu i z dostępem do pożywienia.

Nasi przodkowie usiłowali chronić nasze święte miejsce zwane Czarnymi Wzgórzami (Black Hills) w Południowej Dakocie, czyli „Serce Wszystkiego, Co Jest”, przed postępującą profanacją.
Nasi przodkowie nigdy nie widzieli zdjęć satelitarnych tego miejsca, ale teraz takie zdjęcia są dostępne i możemy na nich zobaczyć, że Czarne Wzgórza są w kształcie serca, a kiedy zdjęcie jest szybko przesyłane, widoczny na nich obraz przypomina pompujące serce.



Czarne Wzgórza


Lud Dine (Indianie Nawaho) ochrania Wielką Górę (Big Mointain), nazywając ją „wątrobą ziemi”, dlatego cierpimy, a będziemy jeszcze bardziej cierpieć na skutek wydobywania węgla w tamtej okolicy oraz trujących procesów technologicznych towarzyszących wydobyciu.

Australijscy Aborygeni przestrzegali przed niszczącym działaniem efektu cieplarnianego na Wielką Rafę Koralową, w której dostrzegają wielki filtr krwi Matki Ziemi.
Rdzenni ludzie z lasów deszczowych mówią, że są one płucami planety, dlatego potrzebują ochrony.
Lud Gwich'in z Alaski musi się mierzyć z wierceniami w poszukiwaniu ropy naftowej na nadmorskiej równinie w Arctic National Wildlife Refuge , która dla tego ludu znana jest jako „Miejsce, gdzie zaczęło się życie”.
Ta (arktyczna) nadmorska równina jest miejscem narodzin wielu form „narodów zwierząt”. Śmierć tych „narodów zwierząt” doprowadzi do śmierci  rdzennych ludów na tym terytorium.


 
Stado karibu w Arctic National Wildlife Refuge na Alasce. (Fot.
Gary Braasch. Źródło: Earth Justice)

W miarę, jak destruktywny rozwój postępuje na całym świecie, stajemy się świadkami coraz większej ilości wymierających gatunków zwierząt, roślin oraz ludzkich narodów i plemion, ponieważ ludzkość błędnie obchodzi się ze swoją mocą i brakuje jej zrozumienia „równowagi życia”.

Rdzenni ludzie przestrzegają, że ten niszczycielski rozwój spowoduje spustoszenie na skalę globalną. Istnieje znacznie więcej rdzennych nauk oraz wiedzy o Świętych Miejscach Matki Ziemi, jej czakramach oraz ich związkach z naszą duszą, które z pewnością będą wpływać na przyszłe pokolenia.

Istnieje pilne zapotrzebowanie na szybkie przejście na inne formy produkcji energii, które są bezpieczne dla wszystkich ludów żyjących na Matce Ziemi. Musimy pojąć te typy umysłów, które prowadzą do postępującego zniszczenia ducha naszej całej globalnej społeczności. Jeśli tego nie zrobimy, siła zniszczenia przygniecie nas.

Nasi Przodkowie przepowiedzieli, że pewnego dnia woda będzie na sprzedaż. W ich czasach trudno było w to uwierzyć. Wszędzie było mnóstwo bardzo czystej wody pełnej życia, energii i ducha. Teraz musimy kupować czystą wodę, i to jeszcze taką, z której usunięto odżywcze minerały; to po prostu pusty płyn. Z czasem woda będzie jak złoto, zbyt droga, aby sobie na nią pozwolić. Nie każdy będzie miał prawo do picia czystej wody.
Nie cenimy i nie szanujemy naszych świętych miejsc wyrywając z nich minerały oraz dary, jakie pod nimi leżą, jak gdyby Matka Ziemia była zwykłym zasobem, zamiast źródłem życia.

Atakowanie innych narodów i zużywanie więcej zasobów doprowadzając do destrukcji w imię pokoju nie jest rozwiązaniem. Musimy zrozumieć, w jaki sposób wszystkie te decyzje wpływają na globalną społeczność. Nie będziemy odporni na ich reperkusje.
Przyzwalanie na kontynuowanie zatruwania naszego jedzenia i ziemi ma wpływ na to, w jaki sposób myślimy.

Choroba umysłu zaistniała u globalnych przywódców oraz wielu członków światowego społeczeństwa, a polega na ich wierze w to, że odwet i niszczenie ludzi są rozwiązaniem zapewniającym pokój.

W naszych przepowiedniach zostało powiedziane, że teraz stoimy na rozstaju dróg: albo zjednoczymy się duchowo jako globalna wspólnota, albo będziemy mieli do czynienia z chaosem, zniszczeniem, chorobami i łzami w oczach naszych bliskich.

Jesteśmy jedynym gatunkiem, który niszczy źródło życia, tj. Matkę Ziemię w imię władzy, surowców mineralnych oraz własności ziemskiej, używając chemikaliów oraz różnych metod prowadzenia wojen powodujących nieodwracalne zmiany, ponieważ Matka Ziemia staje się zmęczona i nie może już więcej znieść wpływu wojen.

Proszę was o przyłączenie się do moich starań. Nasza wizja jest dla ludzi ze wszystkich kontynentów bez względu na ich wyznanie, aby wspólnie przyjść do swoich Świętych Miejsc, aby się modlić i medytować oraz być ze sobą w jedności, aby w ten sposób pobudzić przesunięcie energii i uzdrowić naszą Matkę Ziemię oraz osiągnąć kosmiczną świadomość w kierunku uzyskania prawdziwego Pokoju.

Ponieważ każdy dzień mija, proszę wszystkie narody o rozpoczęcie globalnego wysiłku oraz o pamięć, by oddawać dziękczynienie Matce Ziemi za święte pożywienie, jakie dostajemy od niej w darze, aby odżywcze energie zawartego w nim leku mogły zostały poprowadzone w kierunku uleczenia naszych umysłów i dusz.

To nowe stulecie albo wprowadzi nas w erę harmonii, albo doprowadzi ku końcowi życie, jakie znamy. Głód, wojna i toksyczne odpady są piętnem wielkiego mitu postępu i rozwoju, który rządził w ostatnim tysiącleciu.
Na nas, jako opiekunów serca Matki Ziemi spada odpowiedzialność za odwrócenie sił destrukcji. Ty sam jesteś jedynym, który musi zadecydować.
Ty sam i tylko ty możesz dokonać tego kluczowego wyboru, czy chcesz kroczyć dumnie, czy też chcesz zhańbić swoich krewnych. Od twojej decyzji zależy los całego świata.


Każdy z nas znalazł się tutaj, w tym miejscu i czasie, aby osobiście zadecydować o przyszłości rodzaju ludzkiego.
Czy wy myślicie, że Stwórca powoła szczególnych ludzi w tak okropnych czasach?
Wiedzcie, że wy sami jesteście kluczowi i niezbędni dla tego świata. Zrozumcie zarówno błogosławieństwo jak i brzemię tego powołania. Wy sami jesteście rozpaczliwie potrzebni, aby ochronić duszę świata! Czy myśleliście, że jesteście tu z mniejszych powodów? W Świętym Kręgu Życia nie ma początku, ani końca.


Wódz Avrol Patrzący Koń jest autorem książki „White Buffalo Teachings”. Niestrudzony  rzecznik zachowania tradycyjnych praktyk duchowych oraz członek Big Foot Riders, którzy upamiętniają masakrę grupy wodza Wielkiej Stopy w Wounded Knee. 


Tłumaczenie: Tomasz Nakonieczny

wtorek, 20 września 2016

Światło rozświetla Dakotę



W tej chwili w Dakocie Południowej trwają masowe protesty Indian i ich sojuszników przeciwko budowie kontrowersyjnego ropociągu.
Ta walka dotyczy nas wszystkich. Tam tworzy się nowy rozdział historii oporu wobec wyzutych z etyki rządnych zysku korporacji i wspierających ich rządów. Stawką jest czysta woda w ogromnym systemie dorzecza wielkiej rzeki Mossouri i Missisipi oraz poszanowanie wartości przechowywanych przez rdzenne społeczności, mówiące nie tyle o znaczeniu zdrowego środowiska naturalnego dla naszego przetrwania i dobrostanu, co o jego świętości. Wartości tych ludzi w obecnym, konsumpcyjnym świecie są potrzebne, niczym uzdrawiający lek leczący ludzkość ze zbiorowej choroby. To także walka o czyste powietrze i klimat oraz poddanie w wątpliwość gospodarki opartej na paliwach kopalnych.
Tu tworzy się historia, która najprawdopodobniej zatoczy szerokie koła na całym świecie.
Jej głównymi aktorami są Indianie.
To sprawa również Polaków, gdyż zmiany klimatyczne wywołane emisją gazów cieplarnianych na skutek wydobycia ropy dotkną i nasz kraj, a koncerny paliwowe potencjalnie zagrażają i naszym wodom pitnym oraz czystości powietrza, którym oddychamy w naszym kraju. 


 
Źródło: Red Warrior Camp
Źródło: Red Warrior Camp


Oto, co pisze na temat bieżących wydarzeń w Dakocie Południowej Michael Brune, dyrektor Sierra Club, najstarszej i jednej z najbardziej wpływowych organizacji ekologicznych w Ameryce Północnej:
 
Bez względu na to, jaki będzie rezultat protestów przeciwko ropociągowi w Dakocie Południowej, one już tworzą historię. Ponad 200 plemion indiańskich z całej Ameryki oraz tysiące indiańskich aktywistów zebrało się w Rezerwacie Siuksów Standing Rock w nadzwyczajnym i dosłownie bezprecedensowej manifestacji jedności.

W środę 14 września tysiące ludzi w ponad 100 miastach w Stanach Zjednoczonych protestowało solidaryzując się z Rezerwatem Standing Rock Sioux.

Przyczyna oburzenia jest prosta: rząd USA usiłował wymusić szybką budowę ropociągu bez odpowiednich i opartych na szacunku konsultacji z suwerennym narodem plemiennym, którego historyczne terytoria i zasoby wody pitnej będą zagrożone realizacją inwestycji.

Ale rządowa agencja, w tym przypadku Wojskowy Korpus Inżynierów przeoczyła dwie rzeczy.

Po pierwsze, że dla Indian z pobliskiego rezerwatu jest to kwestia życia lub śmierci - "Mni Wiconi", co w języku Lakota znaczy „woda to życie”.

Drugą rzeczą, jaką pominięto, jest fakt, że dla tej dużej rdzennej wspólnoty pospieszne  forsowanie budowy ropociągu współbrzmi z poczuciem kolejnej niesprawiedliwości dokonywanej przez tych, którzy przywłaszczywszy sobie ziemię następnie ją niszczą w równym stopniu z chciwości, jak i obojętności. 

Indianie Siuks ze Standing Rock oraz ich sojusznicy ujawnili całemu światu tą niesprawiedliwość w jaskrawym świetle preriowego słońca, aż rząd zaczął mrużyć oczy.

W piątek 11 września Amerykański Departament ds. Wewnętrznych, Departament Sprawiedliwości oraz Wojskowy Korpus Inżynierów wystosowały wspólne oświadczenie, którego efektem będzie czasowe wstrzymanie konstrukcji 20-milowego odcinka rurociągu w pobliżu zbiornika Oahe na rzece Missouri, dokładniejsze analizy projektu oraz możliwa reforma sposobu konsultacji z rdzennymi plemionami.


To wielkie zwycięstwo, które rozpoczyna nowy mocny prawny precedens zarówno dla Siuksów ze Standing Rock, jak i dla wszystkich mieszkańców Kraju Indian.

Jestem dumny że Sierra Club stanął po stronie tego plemienia i mógł choć w niewielkim stopniu mu pomóc.


 
Obóz manifestantów w Dakocie Południowej

Ale co oznacza ta decyzja dla przyszłości tego ropociągu, nie wspominając innych brudnych projektów paliwowych?

Pomimo odrzucenia w zeszłym roku przez prezydenta Obamę innego projektu -  budowy ropociągu XL Keysyone z Kanady do Luizjany, system akceptacji podobnych inwestycji nadal pozostaje zmanipulowany, co może prowadzić do katastrofy.

Kluczowym problemem naświetlonym podczas wydarzeń w Dakocie Południowej i Północnej jest przyspieszony proces wydawania pozwoleń, kiedy to Wojskowy Korpus Inżynierów traktuje jeden wielki rurociąg jako serię mniejszych.

Posługując się tzw. „ogólnonarodowym  pozwoleniem”, który rzekomo ma umożliwiać realizację małych projektów, jak np. budownictwa mieszkaniowego lub przejazdów drogowych Korpus mógł obejść dwie ustawy – Ustawę o Czystej Wodzie oraz Ustawę o Narodowej Polityce Środowiskowej.  Zamiast przeprowadzić uczciwą ocenę ryzyka całej inwestycji na czystą wodę i powietrze, klimat, ziemie przodków i miejsca święte dla tubylców, Korpus dzieli ją na setki indywidualnych odcinków i potem mówi, że żaden z nich nie jest aż tak znaczący, aby się nimi przejmować(…)

Planowany ropociąg ma transportować ropę naftową uzyskiwaną metodą hydraulicznego szczelinowania ze złóż w Dakocie Północnej (przyp. tłumacza).

Michael Brune

Tłumaczenie: Tomasz Nakonieczny

Źródło: Sierra Club