środa, 14 czerwca 2017

Korzenie prawdziwej demokracji



Politycy wymachują flagą  i posyłają żołnierzy na wojnę bez żadnego prawdziwego zrozumienia i szacunku dla rzeczywistej historii i celów demokracji. Gorące tematy podczas wyborów zawsze obejmują zagadnienia kobiet, imigrację i środowisko, ale tematy te były z nami od pokoleń. Okazuje się, że Rada Irokezów dyskutowała na temat wielu podobnych problemów już prawie na 300 lat, zanim Ameryka ogłosiła swoją niepodległość w 1776 roku.  
Konfederacja Irokezów opierała się na Wielkim Prawie Pokoju, a wiele z tych pierwotnych nauk zostało zaadoptowanych i włączonych do Konstytucji Stanów Zjednoczonych, a później do ONZ.
Teraz jest dobry moment, aby rozważyć Wielkie Prawo Pokoju w świetle pilnych kwestii naszego dnia.


„System Irokezów wyrażony w ich konstytucji pod nazwą "Wielkie Prawo Pokoju" opierał się na założeniach obcych wobec ówczesnych monarchii Europejskich: uważał przywódców za sługi ludu, a nie swoich mistrzów i przewidywał możliwość  odsuwania ich od władzy za błędne zachowania. Irokeskie prawa i zwyczaje podtrzymały wolność wypowiedzi w sprawach politycznych i religijnych, a także zabraniały nielegalnego wejścia do domów. Gwarantowały polityczne uczestnictwo kobiet i stosunkowo sprawiedliwy podział bogactwa.”
– Bruce Johansen, Forgotten Founders
 

Rozszerzenie wolności i udziału politycznego kobiet, które nominowały męskich przywódców, było również ważną częścią Wielkiego Prawa Pokoju od 1400 roku. Tymczasem, w tym samym stuleciu, w którym ustanowiono na północnym wschodzie Ameryki Pn Wielkie Prawo Pokoju Haudenosaunnee (Irokezów), Krzysztof Kolumb przybył jako imigrant do Nowego Świata. Dzisiaj wielu ludzi woli nazywać Dzień Kolumba „Dniem Rdzennych Amerykanów”, aby uhonorować wielu tysięcy tubylców, którzy żyli w Ameryce, zanim została „odkryta”.



 
Zebranie Rady Haudenosaunee


Papież Mikołaj VI wydał Bullę Papieską, która dawała chrześcijańskim odkrywcom „prawo” do roszczeń o ziemie nie zamieszkałe przez chrześcijan, aby je legalnie „odkrywać” i eksploatować. Stwierdzała również, że „Poganie” mogą być nawracani, zniewalani lub zabijani, podczas gdy ziemia i łupy będą należeć do katolickich monarchów w Europie.

Wielu ludzi twierdzi obecnie, że Ameryka została zbudowana na "chrześcijańskich wartościach", choć historia pokazuje, że warunki „odkryć” Kolumba i konkwistadorów były dalekie od zasad miłości i przebaczenia nauczanych przez Chrystusa i zapisanych w Nowym Testamencie.
Obecnie Stany Zjednoczone wydają dziesięć razy więcej pieniędzy na wojsko i wojnę niż na opiekę zdrowotną, mieszkalnictwo i edukację. Są również jednym z największych światowych producentów i eksporterów broni do krajów z całego świata. To nie tylko amerykański problem, ale kwestia globalna, ponieważ polityka zagraniczna ma wpływ na lobbystów broni. Słyszymy czasem, że niektórzy ludzie skarżą się na podatki idące na opiekę zdrowotną, mieszkalnictwo i edukację, jakby w USA był socjalizm, ale nigdy nie słyszeliśmy o wojnie jako typowej działce socjalizmu.

Niezależnie od tego, jak oddaliliśmy się od podstaw demokracji, musimy zwrócić nasze oczy na szlachetną obietnicę wolności i pokoju. Co zatem możemy zrobić, aby powrócić do korzeni?



 
Tancerz Jerry Hunter z Terytorium Mohawków Kahnawake ( Fot.Alonso Bovini)



„Artykuł 24 Wielkiej Ustawy o Pokoju stwierdzał: Wodzowie Ligi Narodów będą mentorami ludu przez cały czas.  ... będą dowodem przeciwko gniewu, atakom i krytykom. Ich serca będą pełne pokoju i dobrej woli, a ich umysły wypełni tęsknota za dobrem ludu Ligi Irokezów. Z nieskończoną cierpliwością wykonywać będą swój obowiązek. Ich twardość będzie się hartować delikatnością wobec swoich ludzi. Ni gniew, ni złość nie zamieszkają w ich umysłach, a wszystkie ich słowa i czyny będą cechowały się spokojną rozwagą."

– Akwesasne Notes, 1977


Wyraźnie widać, że Ben Franklin i ojcowie założyciele USA głęboko szanowali te rdzenne nauki, które odzwierciedlały nauki chrześcijańskie.
 Jakiż byłby dzisiaj świat, gdyby polityka zagraniczna USA opierała się na takim szacunku, honorze i metodach kierowania państwem?

"W indiańskim charakterze mieszkał silny indywidualizm, który odrzucał ujarzmienie. Mieszkał także  komunalizm, który stawiał wyżej dobrobyt całej rodziny, plemienia lub narodu ponad jednostkę. Ameryka jest ziemią jednostek i tak powinno być, ale nie kosztem całej rodziny, plemienia, narodu czy planety.”
- Bruce Johansen, Forgotten Founders

 
Długi dom Irokezów (Fot. .Alonso Bovini)



Jesteśmy częścią globalnej społeczności. Widzimy skutki nieudanej polityki powodujące poważne cierpienia ludzi na całym świecie. Nasze zanieczyszczone powietrze i woda przepływają przez granice narodowe bez skrępowania, a złe praktyki bankowe wstrząsają fundamentem gospodarki światowej. Czy możemy spojrzeć na naszą planetę z szacunkiem dla przeszłości, jednocześnie włączając pokój jako możliwy do osiągnięcia cel naszej przyszłości? Prawdziwe ideały wolności obejmują również odpowiedzialność wobec większej społeczności – lokalnej, krajowej i międzynarodowej. Społeczna, środowiskowa i gospodarcza odpowiedzialność za całość byłaby wyrazem wartości etycznych niezależnie od konkretnej religii, korporacji lub państwa narodowego, które uważa się za cnotliwe.


Pasma tubylczej mądrości pozostały jeszcze w obu Amerykach i są nadal silne. Czy świat jest gotowy wziąć w objęcia rdzenną mądrość? Stawianie zdrowia całości ponad jednostką oraz dbanie o nasze środowisko są prawdziwymi wartościami wywodzącymi się od rdzennych kultur. To są te wartości, które warto zdecydowanie naśladować.

Niedoinformowane społeczeństwo z pewnością upadnie. Istnieje coraz większy ruch ludzi, którzy poświęcają się tworzeniu pokoju od wewnątrz i wyprowadzaniu go na świat.
Bywa, że jesteśmy wezwani, aby powrócić do korzeni. Teraz jest ten czas!
Obyśmy się nauczyli obejmować nasze różnorodne historie jako  wiele strumieni płynących do jednego oceanu.




Tłumaczenie: Tomasz Nakonieczny

 


Irokezi (nazwa własna: Haudenosaunee) – liga plemion (Mohawków, Oneidów, Onandagów, Kajugów i Seneków, a od września 1722 także Tuskarorów a nieco później 6 plemion kanadyjskich Wyandotów) Indian Ameryki Północnej zamieszkujących tereny na wschód od Wielkich Jezior i na południe od Rzeki św. Wawrzyńca, czyli północną część stanów Nowy Jork, Pensylwanii i Maine, niemal cały stan Vermont oraz południowe obszary kanadyjskich prowincji Quebec i Ontario. Irokezi posługują się językami irokeskimi należącymi do fyli makrosiouańskiej. (Za Wikipedia)





















czwartek, 11 maja 2017

Osiem faktów dowodzących skuteczności ochrony przyrody przez ludy plemienne




Zajmująca się ochroną praw ludności rdzennej organizacja Survival International ujawnia kilka cech czyniących społeczności tubylcze najlepszymi strażnikami przyrody.
Oto one:

1. Pigmeje Baka z Afryki posiadają aż 15 słów, których używają do nazywania słoni
Baka wiedzą bardzo dużo o słoniach. W swoim języku mają różne nazwy tych zwierząt w zależności od ich wieku, płci i temperamentu.
Badania pokazały, że na wielu terenach w dużej liczbie ludzie Baka potrafią zamieszkiwać w pobliżu zagrożonych zwierząt nie szkodząc im. Jeden z przedstawicieli Baka powiedział: „Wiemy doskonale kiedy i gdzie kłusownicy przebywają w lesie, ale nikt nas nie chce słuchać”. Niektóre organizacje ekologiczne zamiast rozwiązywać przyczyny dewastacji przyrody na tych terenach realizują takie projekty środowiskowe, które wystawiają ludzi Baka na prześladowania, bicie, a nawet tortury i śmierć tylko dlatego, bo nie pasują do tych programów środowiskowych – ludzie nie mają prawa przebywać na terenach chronionych, bo z pewnością będą kłusować na chronionych zwierzętach. Taka jest logika tych organizacji.

 
Pigmeje Baka (Źródło:http://myafricantribe.weebly.com/)




2. Indianie Kogi pomagają w odbudowie zdegradowanych obszarów
Indianie Kogi z kolumbijskich gór Sierra Nevada de Santa Marta z pomocą małej organizacji ekologicznej nabyli w 2012 r. niewielki kawałek ziemi tradycyjnie należący do ich przodków.
Od tamtej pory obserwuje się powrót roślinności do miejsc, gdzie została uprzednio zniszczona, poprawę czystości wody, a wcześniej zawalone śmieciami jeziora teraz stają się cudownymi, wypełnionymi słodką wodą lagunami.


 
Starszyzna Indian Kogi (Źródło: citydirectorysite)




3. Lud Baiga wokół tylko jednej wioski odtworzył ponad 600 akrów zniszczonego lasu
Członkowie plemienia Baiga z wioski Dhaba w środkowych Indiach zaczęli się bardzo martwić tym, że lokalne służby leśne wycinają zbyt dużo drzew, rzekomo aby powstrzymać rozprzestrzenianie się szkodników. Baiga zaczęli więc protesty, a nawet fizycznie interweniowć stając pomiędzy pracownikami leśnymi, a drzewami, aby je chronić.
Ich protest zakończył się sukcesem, a kilka gatunków drzew, jak char, mahuli i bambus odrodziły się wokół wioski. Ludzie z tego plemienia sami też posadzili sporo drzew.

4. Szamani z indiańskiego plemienia Tukano ustalają kwoty myśliwskie ustalające, ile zwierząt współplemieńcy mogą upolować
W pewnym poważnym badaniu antropologicznym zanotowano, że szamani Tukano z Kolumbii przyjęli aktywną rolę w kontrolowaniu aktywności łowieckiej swojego plemienia.
Liczą, ile zwierząt jest zabijane i zabraniają polowań na pewnych obszarach, na których według nich populacja zwierząt łownych znacząco się obniżyła.

5. Plemię Soliga z Indii kontroluje gatunki inwazyjne poprzez selektywne użycie ognia
Soliga wzniecali niewielkie pożary, aby pozyskać fragment ziemi pod zrównoważone rolnictwo. Od czasu, kiedy w imię ochrony przyrody praktyki te zostały zakazane, lokalne ekosystemy zaczęły ubożeć na skutek rozprzestrzeniania się inwazyjnego gatunku rośliny zwanej lantana, która zaczęła dominować. Jeden z członków plemienia przyznał, że: „Służby Leśne nie posiadają wiedzy o ochronie lasu. Myśmy go skutecznie chronili od wielu lat. Oni w ogóle nie mają pojęcia, jak chronić nasz las.”


6. Amazońskie plemię Awá nie poluje na pewne gatunki zwierząt, aby zachować równowagę w ekosystemie
Brazylijscy Indianie Awá żyją ze zbieractwa i łowiectwa w północnowschodniej Amazonii. Jednak istnieje w tym plemieniu tabu, które powstrzymuje ich przed zabijaniem niektórych gatunków zwierząt, m.in. na zagrożonych wyginięciem harpii wielkich, a także kolibrów i kapibar. Indianie Awá posiadają bardzo głębokie zrozumienie swojego środowiska naturalnego oraz swojego w nim miejsca.
 

7. Terytoria plemienne to najskuteczniejsze bariery przed deforestacją Amazońskich Lasów Deszczowych
Popatrz na to zdjęcie satelitarne oraz na to i jeszcze na to. Wszystkie pokazują terytoria indiańskie w brazylijskiej Amazonii – istne zielone wyspy otoczone wylesieniami. Sprawa jest tu bardzo prosta – kiedy chronimy prawa ludów tubylczych, chronimy lasy deszczowe.

8. Plemię Orang Asli z Malezji dzięki tradycyjnemu ogrodnictwu tworzą habitaty zapewniające pożywienie dzikim zwierzętom
Sady owocowe ludu Orang Asli w rezerwacie dzikiej przyrody Krau w Malezji zachęcają wiele zwierząt,  w tym duże ssaki do pozostania na tym terenie. Zapewniają pożywienie, a nawet umożliwiają rozprzestrzenianie nasion, wypełniając tym samym rolę słoni i nosorożców, które niestety już zniknęły z tych terenów. Plemienne rolnictwo prowadzone na niewielką skalę często wzmacnia różnorodność biologiczną.

Jak powiedział Stephen Corry, dyrektor Survival International, ludy tubylcze potrafiły zarządzać swoim środowiskiem naturalnym od tysięcy lat, a teraz jest wręcz ogromna liczba dowodów na to, że są potrafią się nim opiekować lepiej, niż ktokolwiek inny.  – „To nie jest żaden mit „szlachetnego dzikusa”, ale fakt naukowy” – Mówi Corry. – „Jeśli chcemy pomóc przyrodzie, najwyższy czas, aby umieścić ludzi ze społeczności tubylczych na czele ruchu ekologicznego. Jeśli chcemy np. ocalić lasy deszczowe, musimy zawalczyć o zapewnienie lokalnym plemionom praw gwarantujących pozostanie lasów w ich rękach. 

Tłumaczenie i opracowanie: Tomasz Nakonieczny






sobota, 21 stycznia 2017

Sen Świata

W Ekwadorskiej dżungli na pograniczu z Peru w liczbie około 6000 mieszkają Indianie Achuar. Las, w którym żyją, uważa się za miejsce o najwyższej różnorodności biologicznej na świecie. Na każdym hektarze lasu deszczowego w tej części Amazonii żyje wiele gatunków roślin, zwierząt i grzybów, które nie doczekały się jeszcze odkrycia i opisu przez naukę. Niewątpliwie, taki las jest drogocenną apteką zawierającą leki chyba na większość chorób, z jakimi boryka się współczesna ludzkość. Wiele z tych leków znanych jest na razie tylko tubylcom – Achuarom, Shuarom, Shipibo Konibo, Wuarani, Pirom i in.


Źródło: https://www.pachamama.org/blog/indigenous-wisdom-illuminates-the-path-to-a-sustainable-future


Indianie Achuar, oprócz głębokiego zrozumienia dla otaczającej ich przyrody, posiadają jeszcze inną unikalną umiejętność – pracują ze snami. Każdego ranka podczas specjalnej ceremonii społeczność danej wioski spotyka się i wymienia otrzymanymi wizjami sennymi.
Według Achuarów sny nie są już tylko własnością śniącego, ale całej społeczności, dla której duchy i przodkowie przez tą osobę kierują przesłanie. Wierzą, że wszystko śni swój sen, który przejawia się w świecie materialnym.*
Tak właśnie pod koniec lat 80-tych starszyzna Achuarów otrzymała przekaz o zagrożeniach dla ich tradycyjnego sposobu życia i dla życia ich lasu. Już wtedy wiedzieli od sąsiednich plemion, jak korporacje naftowe dewastują las i rzeki. W snach otrzymali także podpowiedź, jak zaradzić tej sytuacji, dlatego na początku lat 90-tych podzielili się swoją wizją z grupką ludzi ze świata Zachodu, podróżujących po ich kraju i zwrócili się do nich z apelem. Powiedzieli o „śnie Nowoczesnego Świata”, który objawia się w postaci stylu życia jego ludzi, opartego na paradygmacie konsumpcjonizmu, materializmu i nastawienia „im więcej, tym lepiej”.
Powiedzieli, że trzeba zmienić „sen Nowoczesnego Świata”, ponieważ jest destruktywny dla Ziemi, dla lasów i rzek. Należy zmienić kulturę konsumpcjonizmu na taką, która szanuje i chroni życie.
W odpowiedzi na apel grupka podróżników, a byli to John Perkins oraz małżeństwo Bill i Lynne Twist, powołali prężną organizację Pachamama Alliance, pracującą zarówno wśród Indian w Amazonii, pomagając im w rozwiązywaniu bieżących problemów, jak i wśród ludzi Nowoczesnego Świata.

Nazwa Pachamama nawiązuje do inkaskiej bogini ziemi. W języku Keczua, którym posługiwali się Inkowie, a którego wciąż używają ich potomkowie zamieszkujący pobliskie Andy, słowo Pachamama oznacza „świętą obecność Ziemi, Nieba, słońca, gwiazd, księżyca, przestrzeni i czasu”. Jest to żeńska, fizyczna manifestacja Boga (w łacinie słowo „mater-ia” ma podobną konotację – nawiązuje do pramatki).
Wpływy cywilizacji Inków były dość duże w Zachodniej Amazonii, gdzie mieszkają Achuarowie.





 Misja organizacji Pachamama Alliance to:
„Sprowadzić nasze ludzkie bytowanie do stanu zrównoważonego, zharmonizowanego z naturą, społecznie sprawiedliwego i duchowo spełnionego.”
Jak widać powyżej, misja jest zbieżna z zasadą „trzech światów”, o której mówi motto tego bloga.
Pachamama Alliance realizuje ten cel poprzez warsztaty i szkolenia, działania na rzecz ochrony praw ludów tubylczych w Ekwadorze oraz oddziaływanie na władze w Stanach Zjednoczonych. Dąży m.in. do tego, aby władze opodatkowały spalanie paliw, aby ograniczyć emisję CO2 i presję górnictwa na środowisko, szczególnie górnictwa naftowo-gazowego, które zagraża lasom deszczowym i zamieszkującym je rdzennym społecznościom.

Drugim ważnym celem jest „wyprowadzenie korporacji z Demokracji i wprowadzenie demokracji do korporacji”. Chodzi o zmniejszenie wpływu korporacji na Kongres i na prezydenta USA poprzez zmiany w konstytucji. Obecne przepisy pozwalają korporacjom finansować kampanie wyborcze na prezydenta, do Kongresu i do Senatu w Stanach. To jest jak „głosowanie pieniędzmi”. Ograniczona jest wtedy władza i wpływ obywateli na kształt polityki państwa.
Cele niełatwe, a droga długa, zwłaszcza w obecnych uwarunkowaniach politycznych, ale jak to mówią: „kropla drąży skałę”

Na warsztatach i szkoleniach, jakie przeprowadzają wolontariusze Pachamama Alliance na całym świecie, łączona jest nowoczesna wiedza o przyrodzie i społeczeństwie, a także nowoczesna technika audiowizualna z tradycyjną wiedzą rdzennych kultur, z wartościami, jakie zachowały one do naszych czasów.
Sztandarowymi warsztatami są Game Changer Intensive oraz Awakening The Dreamer Simposium.  W obu można uczestniczyć wirtualnie, przez internet, do czego gorąco zachęcam. 

Dążę do tego, aby wartości propagowane przez Pachamama Alliance, dostosowawszy do naszych kulturowych i społecznych uwarunkowań zaszczepić na gruncie polskim.Ten blog jest jednym z maleńkich kroków w tym kierunku.

Drugi człon nazwy organizacji „Alliance” po angielsku znaczy sojusz, a zatem można wchodzić współpracę z Pachamama Alliance również jako organizacja, co ma miejsce na całym świcie. Niektóre osoby, które odbyły kurs Game Changer Intensive, tworzą lokalne grupy działania, które na swój sposób na swoim podwórku pracują nad urzeczywistnieniem trzech celów: harmonia z przyrodą i środowiskiem, społeczna sprawiedliwość, duchowa pełnia. Te lokalne grupy i organizacje dzięki specjalnej stronie internetowej utrzymują kontakt z podobnymi grupami na całym świecie.

Na ten moment działam w społecznej organizacji Milinda, promującej prospołeczne i prośrodowiskowe postawy inspirowane podstawowymi wartościami zawartymi w religiach i nurtach filozoficznych, takich jak buddyzm. Współpracuję też ze Stowarzyszeniem „Pracowniana rzecz Wszystkich Istot” angażując się w działania na rzecz ochrony przyrody.

Jednak aby te działania zaczęły przynosić z czasem wymierny i trwały skutek, trzeba dotrzeć do samego korzenia kryzysu społeczno-ekologiczno-duchowego, aby tam zacząć go uzdrawiać.
Tego wyzwania podjęła się Fundacja Pachamama Alliance, a moim celem jest jej w tym dopomóc tutaj w Polsce, choć zadanie niełatwe.





Tomasz Nakonieczny

* Lynne McTaggartPole. W poszukiwaniu tajemniczej siły wszechświata”

 Źródło: